Aleksander Łukaszenka przede wszystkim pogratulował ambasadorom oficjalnego rozpoczęcia misji dyplomatycznej na Białorusi, zauważając, że czeka ich interesująca i potrzebna praca, od której w dużej mierze będzie zależeć, jak ułożą się relacje reprezentowanych przez nich krajów z Białorusią. "I niech nasze państwa dzieli duża odległość. Jestem przekonany, że nie będzie to przeszkodą" – dodał białoruski przywódca.
Prezydent podkreślił, że Białoruś to kraj o bogatej i oryginalnej historii, a jej przełomowe momenty często związane były z kluczowym położeniem w samym sercu kontynentu europejskiego.
"Z jednej strony to niewątpliwa zaleta – zauważył głowa państwa. – Jednocześnie, znajdując się w epicentrum wielowiekowej rywalizacji Zachodu i Wschodu, białoruska ziemia nieraz stawała się areną krwawych bitew. Pamięć o tym przekazywana jest u nas z pokolenia na pokolenie, pomaga strzec pokoju i żyć w zgodzie".
Głowa państwa zwrócił uwagę, że jeden z wielkich konfliktów płonie u południowych granic Białorusi, inny sieje niezliczone ofiary i zniszczenia na Bliskim Wschodzie. Powstają problemy humanitarne, nacisk na gospodarkę światową, zagrożenie kryzysem energetycznym i wodnym, przesłanki do nowych fal uchodźców.
"Co to jest? Niepokojący dzwon zbliżającej się kolejnej wojny światowej czy już jej przejaw? Chciałoby się wierzyć, że ludzkości wystarczy mądrości, by na czas się zatrzymać i skierować siły na cele twórcze na ziemi i w niebie" – podkreślił białoruski przywódca.

